Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Codzienne życie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Codzienne życie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 27 grudnia 2012

Święta, Święta i po...

Hej. Dawno mnie tu nie było za co bardzo przepraszam, ale na jakiś czas musiałam zrobić sobie przerwę od blogowania. Jak minęły Wam Święta? Mi bardzo dobrze. Prezenty w tym roku były wyjątkowo udane. Pod choinką znalazłam pełne wydanie Przygód Sherlocka Holmesa, jakiś romans, piżamę, zakolanówki, słodycze, kosmetyki i pieniądze. Większość pieniędzy już wydałam. Głównie na kosmetyki do włosów. Kupiłam też kolejny tusz do rzęs (powoli zaczynam się od nich uzależniać) oraz perfumy Playboy Play It Spicy.
A co słychać u moich włosów? Sporo się u nich działo w ostatnim czasie.




 Nie mam pojęcia czemu jakość jest taka beznadziejna... I przepraszam za piżamowy strój, ale zdjęcia były robione rano. Wracając do włosów. Zrobiłam sobie przedziałek na środku oraz zafarbowałam włosy na ciemną czekoladę. Fale są efektem całonocnego warkocza. Co więcej, w końcu podcięłam końcówki. Włosy straciły na długości około 4 cm. Co słychać w pielęgnacji? Obecnie do pielęgnacji włosów stosuje szampon Barwa Tataro-chmielowa na przemian z Babydream, odżywkę Garnier avokado i masło karite, odżywkę Shauma masło shea i ekstrakt z kokosa, odżywkę Schwarzkopft Gliss Kur oil nutritive, maskę kallos al latte, maskę Alterra Granat i Aloes, odżywkę bez spłukiwania Joanna mięta i wrzos, jedwab CHI na końcówki. Czasami bawię się też z siemieniem lnianym, robię płukanki/maski. I do maski, którą robię raz w tygodniu zazwyczaj dodaję oliwę z oliwek, miód, naftę kosmetyczną i aloes. Ograniczyłam też mycie włosów i staram się je myć co dwa dni. Jak widać nie mam już tak dużo kosmetyków jak wcześniej, bo szkoda mi tylu pieniędzy. Wiem jakie kosmetyki lubią moje włosy i daje im absolutne minimum. Są zadowolone. ;) Czasami mniej znaczy więcej.  Poza tym. Po moim szalonym pomyśle z ombre, moje końcówki są w tragicznym stanie i nie chce ich przeciążyć, przesuszyć itp. Mam zamiar wrócić do picia skrzypu z pokrzywą oraz drożdży, żeby móc obciąć zmasakrowane końcówki nie tracąc przy tym na długości.

sobota, 8 września 2012

Jesiennie?

Tak właśnie wygląda pogoda w górach. Czuję już nadchodzącą jesień. Zbliża się coraz większymi krokami. Czy to dobrze? Nie mam pojęcia. Nie lubię jesiennej pogody. Deszczu, błota... Ale nie znoszę też siedzieć w szkole, kiedy za oknem błękitne niebo, słońce i upał. Człowiekowi nigdy nie da się dogodzić. 
Korzystając z "wolnego czasu" nadrabiam seriale, bo potem nie będzie na to czasu. Właściwie powinnam w tej chwili czytać "Quo Vadis", ale jakoś brak mi motywacji i leżę w łóżku z laptopem podjadając Nussbeissera. Kot co chwile mnie atakuje i włazi na klawiaturę zasłaniając ekran. Pocieszne stworzenie. Ta mała paskuda skończyła dwa dni temu trzy miesiące.
Poza tym u mnie nic nowego, jakoś leci. Jutro wyczekujcie posta o nowym sposobie laminowania włosów. Uciekam pod kołdrę, bo chyba coś mnie zbiera. Trzymajcie się!

,, Siadaj koło mnie
To dla Ciebie jest ławka
Posłuchaj jak pięknie o miłości gada
Ten który miłości nigdy nie zaznał. ''


PS Jak widać zmieniłam wygląd bloga. Bardzo mi się podoba, mam nadzieję, że Wam również. ;)

czwartek, 6 września 2012

Wrzesniowo

Cześć dziewczyny. Mam nadzieję, że pierwszy tydzień szkoły mija Wam przyjemnie i bez stresu. Studenci mają jeszcze miesiąc laby, ale przeleci Wam szybciej niż myślicie. Ja zaczęłam naukę w nowej szkole. Jest to technikum hotelarskie o profilu hotelarskim. Jak wiecie w zeszłym roku miałam małą przygodę z liceum ogólnokształcącym z rozszerzoną matematyką, językiem polskim i angielskim. Muszę przyznać, że ciesze się, że liceum okazało się pomyłką w moim przypadku. Jak na razie w nowej szkole bardzo mi się podoba i mam dużą mobilizacje do nauki. W końcu zawód musi być. ;) Obecnie mamy luzy, ale podejrzewam, że to zmieni się wraz z przyszłym tygodniem. Wszystkim życzę udanego i owocnego roku szkolnego. Oby szybko zleciał. Czekamy na wakacje!
Teraz pora przejść do najbardziej interesującej nas kwestii. WŁOSY!  Żyją sobie całkiem dobrze, rosną, farba nadal się trzyma. Dbam o nie bardzo. A raczej staram się, bo szkoła się zaczęła i często przychodzę wyczerpana i nie mam na nic siły. Ale włosy nadal są jednym z priorytetów. Powoli staje się też ceromaniaczką, ale to proces dopiero co kiełkujący. Ostatnio laminowałam włosy inną metodą i zrobię o tym osobny post. Myślę, że być może w weekend. No i obiecana recenzja farby. Ale dopiero jak wyrobie sobie klarowną i obiektywną opinie na jej temat. Ostatnio mam problemy ze skalpem i próbuje go ratować od każdej strony, ale marnie mi wychodzi. Jest jakby wysuszony i głowa niemiłosiernie mnie swędzi. To nie łupież. Nie nakładam oleju na skalp, więc to na pewno nie jest powód. Myślicie, że porządny peeling pomoże? Spróbuję. 
Na dzisiaj to tyle. Zaraz idę ogarniać prezentacje samej siebie. Jutro mam już pierwsze zaliczenie z języka polskiego. Boję się, boję. Trzymajcie kciuki. No i miłego ostatniego dnia w szkole. Trzymajcie się!

środa, 29 sierpnia 2012

"Nie pozwol mi odejsc tej nocy..."

Pije kakao i powoli oswajam sie z mysla, ze juz niedlugo szkola. Nowa szkola. Z jednej strony ciesze sie, bo poznam mase nowych, mam nadzieje fajnych ludzi. Z drugiej nie, bo przeraza mnie ogrom nauki. Tym razem praktycznie w ogole nie odczulam tego, ze mam wakacje. Przelecialo niesamowicie szybko. Bylo kilka wyjatkowych chwil, ale to nie to samo co rok wczesniej... Przede mna ostatni "turbo melanz" - zegnamy wakacje w naszym stylu. Z jednej strony to tez dobrze, bo od ciaglego zlego samopoczucia po tych wakacyjnych imprezach mozna oszalec.
I boje sie piatku. Ostatniego piatku, ktory bedzie taki, jaki powinien byc kazdy dzien. Boje sie, ze wiecej takich wspanialych piatkow nie bedzie. Zeby bylo tak dobrze jak jest teraz. Albo jeszcze lepiej. Znajac mnie  i moje szczescie pewnie bedzie tak samo zle jak bylo. Jesli nie gorzej. Tylko tym razem bede sie trzymac terazniejszosci - tylko to moze mi przyniesc normalnosc. Zasuwac caly czas do przodu nie ogladajac sie za siebie. No i dobija mnie to, ze dzisiaj bede musiala spac na znienawidzonym lewym boku, bo mam swiezo przedziurawione prawe ucho. Jak sie zagoi to pokaze efekt. 

I ogolnie przepraszam za taki nedzny wpis. Po prostu jakos ciezko jest i gdzies musze powypisywac swoje smuty. Zycie nastolatka wbrew pozorom nie jest takie latwe. 
Mam nadzieje, ze uda mi sie ogarnac i znowu wrocic do normalnych, wlosowych wpisow. Licze, ze beda one czestsze niz dwa, trzy razy w miesiacu. I przepraszam za brak polskich znakow, ale klawiatura tez mnie dzisiaj nie lubi i nie chce wspolpracowac. Jak sie naprawi to poprawie. 

Lykke Li - Tonight

Mam nadzieje, ze u Was o wiele lepiej niz u mnie i, ze wakacje mieliscie udane. Zycze wspanialych ostatnich dni lenistwa. Trzymajcie sie.

środa, 8 sierpnia 2012

This is love, this is love, this is love...

Przed chwilą u Anwen w "Moja włosowa historia" padły dwa słowa. Laminowanie włosów. ŻELATYNĄ. Oczywiście już jutro mam zamiar sama przeprowadzić taki zabieg i podzielić się z Wami swoimi odczuciami. Odrobinę przeraża mnie opcja nakładania na włosy żelatyny, ale żyję się raz i mam nadzieję, że nie będę żałować. Liczę, że mam w domu żelatynę. :D
Jak Wam mijają wakacje? Mi bardzo szybko. Dzisiaj zaliczyłam siłownie, bo pewien ktoś namówił mnie na godzinny trening. Świetna zabawa, ale i okropny wysiłek. Przez cały ten czas pedałowałam na rowerku, bo było to, wbrew pozorom, najprostsze ćwiczenie. Coś czuję, że jutro nie będę w stanie wstać z łóżka.
Znowu zaczęłam łykać calcium panthotenium, bo po potraktowaniu włosów chemiczną farbą, wypadają jak szalone... I chyba znowu wrócę do picia skrzypu z pokrzywą. Niestety pewnie znowu mnie wysypie niemiłosiernie, ale przynajmniej coś zostanie na głowie. Rozważam też picie drożdży, ale nie wiem czy się przekonam. Postaram się w każdym bądź razie. A! Ostatnio chodzi mi po głowie napój z siemienia lnianego. Pożytek zarówno dla włosów, cery, paznokci jak i figury. Ta dzisiejsza siłownia zmotywowała mnie do ćwiczeń. Mam zamiar poszperać na strychu i znaleźć... skakankę! Przede wszystkim zależy mi na tym żeby moje uda w końcu jakoś się prezentowały, więc wskoczę też na rowerek w domu. Mam cel! Prócz tego znowu mam fazę na ombre... Daj Boże żeby nic mnie nie podkusiło do tego zabiegu, bo nic nie zostanie z tych moich biednych włosów.
Jeśli się uda to jutro pojawi się raport o laminowaniu. O ile mam tą wstrętną żelatynę w domu. Tymczasem trzymajcie się, dobranoc!

Dzisiaj słuchamy...     Will.I.Am ft. Eva Simons - This is love


sobota, 4 sierpnia 2012

"Ludzie, pomozcie ludziom."

Domowe SPA, i pielęgnacja włosów wraca do łask. Siedzę z domową maseczką na głowie i boję się co z tego wyjdzie. Wcześniej wykąpałam dłonie i paznokcie w ciepłej oliwie z oliwek i zaraz pomaluje je odżywką. Wakacje są, trzeba jakoś ambitnie wykorzystać wolny czas. Za chwilę puszczę sobie "To tylko seks" i miło spędzę wieczór. Oby. Pewnej osobie z powodzeniem udało się zepsuć mi humor już po raz drugi w ciągu dwóch dni. Nie to nie i tyle. Nie ma się co rozdrabniać i pieprzyć w wiadomych tematach.

Na koniec przedstawię Wam moją nową miłość.







Luna. Najcudowniejszy i najsłodszy kociak na świecie. <3





Tak mija czas

Aż trudno uwierzyć, że minął już miesiąc wakacji. Mam wrażenie, że zmarnowałam lipiec i nie wypoczęłam ani trochę. Nie zrealizowałam też swoich planów pielęgnacyjnych i fatalnie się z tym czuję. Dodatkowo jakoś straciłam swój zapał włosomaniaczki, co widać, bo od powrotu z wakacji nic tu nie opublikowałam. Coraz częściej zastanawiam się nad powrotem do pierwotnej wersji bloga, czyli moim "pseudo pamiętnikiem". To dobre rozwiązanie, bo czasami mam ochotę się po prostu nad sobą poużalać niż pisać o włosach, co nie znaczy, że takie posty nie będą się pojawiać. Myślę raczej nad przeplataniem pamiętnika z poradami o włosach. Co o tym sądzicie?

sobota, 16 czerwca 2012

Powrot?

Żyję, dbam o włosy... Powoli wychodzę na prostą i kończę porządkować swoje życie. Niestety mam szlaban i najprawdopodobiej będzie trwał on do końca roku szkolnego, dlatego też nic nie pojawia się na blogu. Mam nadzieję, że po powrocie z wakacji (15 lipiec) wezme się w garść, mama trochę mi odpuści i zawale Was ogromną ilością postów dotyczących włosów. Na razie nie zanosi się na polepszenie sytuacji, bo w związku ze zmianą szkoły w moim domu jest dosyć napięta atmosfera.
Po powrocie wrzuce aktualizacje włosów, której notabene ogromnie się boję, bo trasa Mazury-Kołobrzeg-Wrocław zapowiada dużo słońca, słonej wody morskiej... Przesuszone włosy gwarantowane, a dwutygodniowa nieobecność w domu i brak ukochanych kosmetyków nie wróży dobrze. Mam zamiar przemycić tyle masek i odżywek ile tylko się uda. Wyjeżdżan 29 czerwca tuż po zakończeniu roku. Może do tego czasu uda mi się coś jeszcze naskrobać, a jeśli nie to do napisania w lipcu. Udanych wakacji i pięknych włosów po letnich wariacjach! ;)

środa, 16 maja 2012

Obsesja zakupowa


Na początku przepraszam za brak obiecanego postu na temat "domowe SPA dla włosów". Jakoś nie mogę się zebrać w sobie do jego napisania, więc pojawi się z drobnym opóźnieniem. Mam nadzieję, że wybaczycie.
Obiecałam sobie skończyć z zakupami włosowymi... To zło, że w moim mieście każda niepozorna drogeria przyciąga mój wzrok i kiedy do niej wejdę nie umiem wyjść z pustymi rękami. Zazwyczaj kiedy wracam ze szkoły nie mam czasu żeby szlajać się po mieście, więc nie ma ryzyka wydania pieniędzy na "zbędne" kosmetyki. Dzisiaj szkoła spłatała mi figla i skończyłam godzinę wcześniej. Zamiast grzecznie wrócić do domu z uzupełnionym portfelem, poszłam z przyjaciółką na kawę i "małe zakupy". Tak się prezentują:


Pozwólcie, że się wytłumaczę ze swoich zakupów.

1. Odżywka Isana z olejem z babassu - kupiłam bo:
- poprzednia mi się kończy
-mam tak mało odżywek
- była po promocji w Rossmannie za 6 zł (normalnie kupuję ją za ponad 7)
2. Joanna Naturia Odżywka b/s z pokrzywy i zielonej herbaty - kupiłam bo:
- nie mam żadnej odżywki b/s
- wychwalana przez włosomaniaczki
- nie była znowu taka droga, 4 zł
3. Jantar mgiełka do włosów - kupiłam bo:
- jestem głupia i źle przeczytałam skład
- ma podobno filtry UV
- również w promocyjnej cenie 6 zł
4. Siemię lnianie - akurat jest mi potrzebne do płukanki, więc zakup całkowicie przemyślany i zaplanowany, dziwne. ;)
5. Calcium panthotenium - również przemyślany i zaplanowany zakup. Każda włosomaniaczka go zna, przedstawiać go nie muszę. Wydaję mi się, że odrobinę przepłaciłam. Prawie 8 zł. :/
6. Opaska do włosów - kupiłam bo:
- od dawna potrzebowałam takiej opaski, która wykonana jest z materiału i nie niszczy zbyt bardzo włosów
- ma ładny kolor :D
- kosztowała w Glitterze 5 zł! 
7. Wałki do włosów - kupiłam bo
- stare są stare i muszą być nowe
- stare są cienkie do loczków, jak u owieczki, a tymi można wyczarować bajeczne loki 

PS Przepraszam za zagracone biurko.

 To nie koniec!


Słodkie kolczyki kosztowały mnie 3 złote. Jestem straszną bałaganiarą i gubię wszystkie swoje kolczyki. Ostatnio przepadły mi perełki i kiedy zobaczyłam te "duplikaty" w drogerii od razu kupiłam. Jestem dumna, że w końcu zainwestowałam w coś innego niż pielęgnacja/ozdoba włosów. Szok!

Na koniec dodam zdjęcie neonowej mini-spódniczki, którą upolowałam w Pull&Bear. Muszę przyznać, że neony średnio do mnie przemawiały, ale kiedy ją zobaczyłam i przymierzyłam... zakochałam się od pierwszego ubrania i po prostu musiała znaleźć się w mojej szafie. 


Cóż za kontrast! Mój aparat zmienia trochę kolory. W rzeczywistości nie jest taka... oczojebna. I bajecznie układa się na ciele. Polecam!
Pull&Bear - 30 zł

Przy okazji. Od dzisiaj ZNOWU piję skrzyp i pokrzywę. Mam zamiar zażywać również Calcium panthotenium oraz wcierać w skalp Jantar. Chce jak najszybciej zapuścić włosy. 
Btw. Czy któraś z Was zażywała Calcium panthotenium? Jeśli tak to jakie macie po nim odczucia? Włosy faktycznie szybciej rosną?

Mam nadzieję, że takie posty zakupowe Was nie męczą. Wiem. Straszna ze mnie chwalipięta, ale skoro to blog oparty na pielęgnacji włosów to od czasu do czasu będę wrzucać swoje "łupy". A jak Wam minęła środa? Do weekendu coraz bliżej! Życzę udanego i pogodnego czwartku. Pozdrawiam!

piątek, 4 maja 2012

Zaskoczenie wlosowe!

Hej, dziewczyny! Tytuł posta może nie mówi Wam zbyt wiele, ale zaraz przejdę do sedna. Dzisiaj rano kiedy umyłam i wysuszyłam włosy (byłam zmuszona, nigdy tego nie robię) zdziwiłam się, że są takie długie. Pod wpływem suszenia moja czuprynka całkowicie się wyprostowała, a zazwyczaj nosze na głowie delikatne fale. Zarzuciłam włosy na plecy i nie mogłam się nadziwić ich długością. Tknęło mnie i postanowiłam zmierzyć ile brakuje mi do wymarzonej długości. Wyszło nie mniej nie więcej tylko 18 centymetrów! Myślałam, że skoczę pod sufit z radości. Co więcej... Porządkując foldery ze zdjęciami natknęłam się na zdjęcia z wakacji. Jestem osobą sentymentalną, więc czym prędzej wszystko obejrzałam. Dziewczyny... Nawet nie potraficie sobie wyobrazić mojego szoku, kiedy uświadomiłam sobie jak bardzo urosły moje włosy od tego czasu! Zaraz wrzucę Wam zdjęcia dla porównania. Wiele z Was pewnie powie, że nie mam czym się jarać, bo przyrost jest mały, ale nawet nie jesteście w stanie sobie wyobrazić jak wolno rosną moje włosy. Ślimaczym tempem zbieram nowe centymetry, więc dla mnie wynik  jest imponujący. 


Prawie idealnie proste włoski (zakrywają już pasek biustonosza i jaram się jak dziecko :D)


Po lewej zdjęcie z 21 sierpnia, po prawej z 4 maja

Stwierdziłam, że zasłonie twarz żeby Was nie przestraszyć. :P Prawda, że sporo urosły? Aż nie mogę uwierzyć. Zwłaszcza, że dopiero w marcu zaczęłam o nie dbać... A w listopadzie 2011 roku ścięłam około 4 centymetrów włosów, więc tym bardziej się cieszę.  I przy okazji zaprezentowałam Wam pierwszy outfit. Napiszę o nim słówko na samym końcu postu.

Koniec o włosach. Jak Wam minął piątek? U Was też burza i deszcz? U mnie beznadziejna pogoda i poprawiam sobie humor winogronami. Mam nadzieję, że wszystkim maturzystom dobrze poszło na podstawie polskiego i trzymam kciuki żeby na innych przedmiotach poszło gładko. Mnie matura czeka dopiero za dwa lata, ale czas ma w zwyczaju szybko przemijać, więc dwa lata to nic. 
Życzę Wam pogodnego i mile spędzonego weekendu. 
Pozdrawiam!

Strój dnia:
kurtka - Stradivarius
sweter w paski - Gap (second hand)

niedziela, 29 kwietnia 2012

Ostatnie zakupy kwietniowe

Jak sam tytuł wskazuje dzisiaj zrobiłam ostatnie zakupy włosowe w kwietniu. Całe szczęście, że już jutro miesiąc się kończy, bo gdybym jeszcze coś kupiła to miałabym wielkie wyrzuty sumienia, że wydaje na włoski tyle pieniędzy. Na maj nie mam w planach większych zakupów, więc pochwale się tym co dzisiaj kupiłam w Bielskim Rossmannie.

1. Maska do włosów Alterra Granat i Aloes - pierwszy produkt tej firmy, który będę miała przyjemność stosować. Maska wychwalana przez sporą część włosomaniaczek. 150 ml/~10 zł
2. Oczyszczająca pianka do twarzy Rival - jako, że jestem alergikiem i do cery używam kosmetyków, które przepisał mi dermatolog, zawartość pojemnika wyleje i wleje do niego szampon, bo pojemnik służy do spieniania. 25 ml/~5zł
3. Szampon Babydream - mój ukochany szampon, który kupiłam ponieważ poprzedni powoli się kończy. Słabo się pieni, więc z pomocą przyjdzie w/w pojemniczek. 250 ml/~4 zł

przepraszam za jakość niczym z kalkulatora 

Postanowiłam napisać cenę za ilość mililitrów, bo może Was to zainteresować. Muszę zacząć planować wydatki i kupować tylko najpotrzebniejsze rzeczy, tylko wtedy, kiedy zużyję wszystko co zalega w moich szafkach. Kwiecień zleciał mi bardzo szybko i już we wtorek aktualizacja włosowa, tym razem ze zdjęciami.

Jak Wam mija weekend majowy? Pogoda jest wspaniała i dzisiaj udało mi się posiedzieć w słońcu na balkonie dwadzieścia minut. Potem uciekłam robić pizze. W piątek słońce trochę mnie spiekło, więc teraz jestem ostrożniejsza. Tyle ode mnie na dziś. Życzę Wam słonecznego i udanego weekendu majowego. We wtorek wpadnę z aktualizacją.
Pozdrawiam!


czwartek, 26 kwietnia 2012

Wiosna!

Jak Wam minął słoneczny czwartek? U Was też było tak gorąco? Pogoda sprzyjała dziś opalaniu, ale ja zaszyłam się w domu z książką i tak spędziłam większość popołudnia. Przy okazji zauważyłam też, że jabłonie w moim ogrodzie wypuściły kilka kwiatów. Gdyby nie fakt, że jestem największym alergikiem w historii, skakałabym wokół nich ze starą cyfrówką. Czy któraś z Was też cierpi na alergie? Ja męczę się od początku kwietnia z katarem, dusznościami i zaczerwienionymi oczami, które niewyobrażalnie swędzą. Jakoś trzeba przecierpieć wiosnę, która jest najmniej lubianą przeze mnie porą roku ze względu na ilość uczulających mnie alergenów. 
Niebawem rozpocznie się weekend majowy. Macie plany, jak spędzicie ten wolny czas? Ja zapewne odeśpię szkołę, nadrobię seriale i zrobię wszystko żeby nie zaglądać do podręczników szkolnych. Teraz siedzę na facebooku, który jest znakomitym pochłaniaczem czasu i skutecznie odrywa mnie od nauki. Zajadam też jeden z moich ulubionych "deserów" domowych.


Jeden pokrojony banan, jogurt jagodowy, tropikalne muesli i łyżeczka wiórków kokosowych.

Dzisiaj nie o włosach a o jedzeniu, mam nadzieję, że wybaczycie, a zdjęcie apetycznej kolacji Wam to wynagrodzi. Miłego weekendu, dziewczyny! ;)

wtorek, 10 kwietnia 2012

Zakupy

Wiosna rozpoczęła się na dobre, słońce przyjemnie grzeje, więc trzeba korzystać i wydać pieniądze. Na włosy, rzecz jasna. Postanowiłam sobie nie kupować więcej kosmetyków, póki nie zużyje wszystkich, które mam do tej pory, ale wiem, że to mi się nie uda. Niestety. Nigdy nie udało mi się dotrzymać postanowienia, więc sądzę, że tym razem będzie tak samo. Postaram się jednak do wakacji nie kupować rzeczy zbędnych.
Oto mój dzisiejszy łup:


Oczywiście uzupełniłam zapas skrzypokrzywy w pobliskim sklepie zielarskim gdzie kosztuje grosze. Jantar to największa niespodzianka i zarazem najprzyjemniejszy zakup dzisiejszego dnia. Natrafiłam na niego w niepozornej drogerii i od razu wzięłam dwa. O odżywce aloesowej Mrs. Potter's naczytałam się samych superlatyw i jestem ciekawa czy faktycznie jest warta uwagi. Dwa lakiery Essence w kolorach, które od dawna za mną chodziły, ale jakoś nie miałam po drodze do Natury. Pierwszy jest typowym nude w odcieniu kawy z mlekiem a drugi to modna miętka, w której się wprost zakochałam. Następnie szampon tataro-chmielowy z listy must have kwietnia. Szampon, którego mam zamiar używać raz w tygodniu do całkowitego oczyszczenia włosów. Ostatnie są słodkie gumeczki upolowane w Rossmanie bez metalowych wstawek, więc nie niszczą włosów.


W następnym poście napisze słów kilka o szamponach. Życzę Wam miłego popołudnia. Oby jutro w szkole Wam dobrze poszło. ;)

niedziela, 1 kwietnia 2012

Marcowa pielegnacja wlosow

Marzec był miesiącem przełomowym jeśli chodzi o pielęgnacje włosów. To właśnie w marcu rozpoczęłam swoją przygodę z włosomaniactwem i wciągnęło mnie to na dobre. Fakt faktem swoją kuracje rozpoczęłam niespełna dwa tygodnie temu, ale zauważyłam już raczkujące dopiero efekty. Przede wszystkim spędziłam wiele godzin na "buszowaniu" po wielu stronach poświęconych włosom i moja wiedza na ten temat jest całkiem niezła. Mam zamiar, w miarę możliwości, dzielić się ową wiedzą. Anyłej. Oto kosmetyki, których używałam w marcu:



Troszkę się tego uzbierało i wszystkie produkty kupiłam właśnie w marcu, wydając na nie małą fortunę. 
Metoda OMO, czyli coś co stało się nieodłącznym punktem dnia. Przed samą metodą wcierałam w końcówki włosów krem nivea, który widać na zdjęciu. Następnie odżywka witaminowa Isana, szampon Babrydream (polecam!), a na koniec odżywka z olejkiem babassu Isana. Włosy zawijałam w specjalny ręczniczek z mikrofibry, a na końcówki wcierałam jedwab, który również jest na fotografii. Czasami zdarzało mi się użyć mgiełki odświeżającej marki Avon. Baaaardzo sporadycznie wcierałam we włosy nabłyszczacz do włosów ciemnych, również z Avonu. Robiłam to tylko wtedy kiedy włosy narażone były na czynniki niszczące, takie jak słońce, wiatr itp. Raz w tygodniu nakładałam na włosy odżywkę Garnier, a na nią olej Babrydream fur mama. Kilka razy po myciu użyłam mlecznego Kallosa. W skalp wcierałam wodę pokrzywową, która niestety mi się skończyła. Raz użyłam maski henna (tuż przed rozpoczęciem intensywnej pielęgnacji), którą oddaje siostrze, bo u mnie się nie sprawdziła. Moim ulubieńcem jest maseczka Gloria, kupiona pod wpływem chwilowej zachcianki. Teraz małe zestawienie moich drobnych sukcesów.

W ciągu dwóch tygodni udało mi się:
- dwa razy nałożyć olej na włosy
- trzy razy zrobić peeling cukrowy
- trzy razy nałożyć na włosy maseczkę (raz był to mleczny kallos, a dwa razy gloria - mój faworyt w tym fachu)
- przejść na metodę OMO
- zmienić sposób czesania i układania włosów
- zainwestować w specjalny ręczniczek do włosów
- rozpocząć kuracje drożdżową (za mną dwa dni picia mikstury drożdżowej)

Jak widać mam za sobą spory sukces, ale, jak pisałam wyżej, jestem na poziomie raczkowania jeśli chodzi o pielęgnacje włosów. Na kwiecień mam następujący plan:
- skończyć kuracje drożdżową
- kupić wcierkę Jantar
- kupić olej kokosowy
- kupić olej Alttery
- olejować włosy przed każdym myciem z kilkugodzinnym wyprzedzeniem
- kupić szampon tataro-chmielowy firmy Barwa
- rozpocząć kuracje skrzypokrzywa
- wcierać w skalp naftę kosmetyczną przynajmniej raz na tydzień lub dwa
- zastosować mnóstwo płukanek i domowych olei do włosów
Plus oczywiście wszystko to co robiłam w marcu. ;)

Mam jeszcze dwa punkty, które zamieszczę w osobnej kategorii, gdyż cena owych produktów nie pozwala mi na ich zakup w kwietniu:
- kupno szczotki do włosów Tangle Teezer
- kupno olejku do włosów Khadi

Mam nadzieję, że kwiecień będzie równie owocny jeśli chodzi o pielęgnacje włosów. Liczę, że ich stan się poprawi i będę miała się czym pochwalić. Obecnie moje kosmyki nie nadają się do prezentowania na blogu. 
Pozdrawiam! ;)

sobota, 31 marca 2012

Marcowe przemyslenia

Paskudna pogoda u mnie w górach. Siąpi deszczem połączonym ze śniegiem, temperatura niewiele ponad zero. Chciałabym już upalne dnie i noce, długi odpoczynek od szkoły i przede wszystkim niezliczoną ilość godzin na pielęgnacje włosów. Tak, tak. Nadal jestem włosomaniaczką, co jest zadziwiające biorąc pod uwagę mój słomiany zapał. Od połowy marca wcielam w życie swoje marzenie o długich, pięknych włosach. Brawa dla mnie za wytrwałość i zdeterminowanie w dążeniu do celu.
Mam za sobą pierwszy dzień kuracji drożdżowej i jestem załamana, bo kompletnie nie mam ochoty na dalsze kontynuowanie picia "magicznej mikstury". Każdy łyk tego okropieństwa zajadam nutellą, ale i tak czuję ten okropny posmak drożdży, który wywołuje u mnie odruch wymiotny. Wezmę się jednak w garść i wytrzymam chociaż przez miesiąc. Zauważyłam już poprawę wyglądu włosów po niecałych dwóch tygodniach intensywnej pielęgnacji, ale o tym w jutrzejszym poście. 
Poza sprawami włosów, u mnie całkiem w porządku. Szkoła męczy, ludzie zachwycają, a pogoda dobija. A u Was jaka pogoda? Bardziej sprzyja opalaniu niż na śląsku? Mam nadzieję, że przynajmniej u Was słonko przyjemnie grzeje chociaż z tego co na szybko oglądnęłam w wiadomościach, wszędzie tak samo beznadziejnie. Są też plusy marcowej, kapryśnej pogody. Chociaż śmiało możemy mówić o kwietniowym zawirowaniu głowy. Święta tuż tuż i już nie mogę się doczekać kilkudniowego odpoczynku od szkoły. Możecie być pewni, że w pełni wykorzystam dany czas i odpowiednio zadbam o włosy, rzecz jasna. :D
Tyle ode mnie na dziś.
Trzymajcie się ciepło!

sobota, 24 marca 2012

Paranoje we dwoje

Mamy piękny, wiosenny i, co najważniejsze, ciepły dzień. Ostatnio zrobiłam porządek w szafie i schowałam do tyłu wszystkie zimowe ciuchy, robiąc miejsce dla wiosennej garderoby. Odświeżyłam też swoją kosmetyczkę, kupując nowe specyfiki do włosów oczywiście. W swoim czasie skrobnę kilka recenzji. Największą gratką tygodnia było dla mnie kupienie maski do włosów Kallos Crema Al Latte, na którą polowałam od miesięcy. Znalazłam ją w niepozornej drogerii i umierałam ze szczęścia ściskając litrowy słoik w rękach. Spodziewajcie się recenzji owej maski.

Dzisiaj dzień spędzam muzycznie i szalenie w rytmie Grabaża, ponieważ za parę godzin usłyszę go na żywo. Uwielbiam, kocham i wprost szaleje za Strachami. Uciekam się szykować. Może zdążę wystawić twarz do słoneczka. Trzymajcie się.


Zostawię Was z Grabażem.

sobota, 17 marca 2012

Plany

Do wakacji zostało trzy i pół miesiąca i jest to idealny moment żeby coś ze sobą zrobić. Postanowiłam zrzucić kilka zbędnych kilogramów i zapuścić piękne, zdrowe włosy. Wczoraj zjadłam swoją ostatnią paczkę chipsów i do wakacji nie tknę się niczego słodkiego poza kakaem, którym będę "ulepszać" drożdże, które zacznę pic od środy.
Moim celem są szczupłe uda i płaski brzuch, bo to tam najczęściej trafia całe zjedzone dziadostwo. Niestety.
Włosy sięgają mi do 1/3 pleców i mam zamiar zapuścić je do połowy. Kuracja drożdżowa podobno działa cuda, ale to nie wszystko co mam zaplanowane na "porost włosów". W wakacje dodam wszystkie kosmetyki i specyfiki, które stosowałam, aby zapuścić piękne pukle.

piątek, 9 marca 2012

Sweet seventeen

Dzisiaj obchodzę swoje siedemnaste urodziny i muszę przyznać, że dzisiejszy dzień jest wyjątkowo miły. Fakt faktem męczę się z paskudnym przeziębieniem, jestem uwięziona w domu i brak mi chęci do wszystkiego, ale zajadam się urodzinowym tiramisu autorstwa najukochańszej rodzicielki - jest pyszne. Czeka na mnie jeszcze różowe wino musujące, ale wypijemy je w niedziele z całą familią.
Oglądnęłam przed chwilą piętnasty odcinek "Desperate Housewives" i z niecierpliwością wyczekuję następnego, chociaż jest to ostatni sezon. ;(
Dzisiaj mam dzień refleksji i postanowień. Zrządzeniem losu w telewizji ciągle leciały programy dotyczące urodzin, siedemnastki itd. Ciekawy zbieg okoliczności. I postanowiłam sobie żeby kolejny rok mojego życia był wyjątkowy i niezapomniany. W końcu zaledwie dwanaście miesięcy dzieli mnie od niezbyt wyczekiwanej dorosłości.
Podjęłam się też wyzwania dotyczącego pielęgnacji włosów. Od jutra zamierzam pić codziennie, przez miesiąc szklankę drożdży - pełen hardcore, ciekawe czy wytrwam. :D
Więc za niecałe trzydzieści jeden dni podzielę się z Wami moimi spostrzeżeniami i opinią na temat działania owej mikstury. Trzymajcie kciuki żeby udało mi się wytrwać. Stałam się małą maniaczką "włosową" i chce zapuścić piękne pukle, więc "chwytam się brzytwy" i zrobię wszystko żeby po wakacjach móc pochwalić się bujną czupryną. To oznacza, że od dziś koniec z suszarką i prostownicą. O tak. Siedemnastka to wyjątkowy okres życia. Mam nadzieję, że będzie równie szczęśliwy i udany co poprzedni rok.
Pozdrawiam!

PS Wiem, że miał być mały tutorial codziennego makijażu, ale nie mam komputera, więc zostawię to na czas wakacji.

środa, 1 lutego 2012

Kto z tego napiecia pierdolnie ze szczescia?

Uwielbiam, jak mi się trafiają takie urocze perełki, jak dziś - dziękówka za poprawę humoru.
Btw. Kocham ludzi, którzy myślą w ten sam, pokręcony sposób i piszą to publicznie ku mojej wielkiej uciesze - swoją drogą to też skutecznie podtrzymuje mnie na duchu. No i stworzona przeze mnie postać, którą z dnia na dzień ubóstwiam coraz bardziej. Wenie - oby tak dalej to może nas polecą.
Tymczasem wcinam smaczną kanapkę z serem pleśniowym i zwalczam w sobie chęć tworzenia rzeczy dziwnych i nietuzinkowych. Tego ma psychika nie zdzierży w obecnej chwili.
Btw. odsłona druga : Beige i BellaMarie13 - moje słodkie ironie, które mnie inspirują. Pokłon.
Wracam do żywych i na nowo odkrywam uroki pisania.
Primo pierwsze - wspaniali ludzie tacy, jak moje kochane perełki ;*
Primo drugie - wen, który z natury wybredny jest mi wyjątkowo przyjazny
Primo trzecie - duma i wybujałe ego w moim wykonaniu
Tyle w tym temacie, nie jestem zbytnio wylewna, ale chuj z tym i mimo że notka wyjątkowo chaotyczna... pierdolę to i idę dalej tworzyć moją najwiekszą perełkę - cynicznego dupka. ( <3 ! )

PS Cyniczny dupek należy tylko do mnie, więc radzę trzymać się z daleka, bo jak walnę avadą to ino roz! ^^

Ahoj!

poniedziałek, 23 stycznia 2012

.



Brak wiadomości... To dobra wiadomość?